o subtelnej materii oczekiwania

Ten temat chyba nigdy się nie znudzi. Tym razem NFZ różnicuje wartość pacjenta.

Oto kolejne zarządzenia NFZ, w których widać usiłowania osiągnięcia pewnego celu w sposób nieco zaskakujący (skracam tekst, aby pokazać najważniejsze sformułowania):

[Dla wskazanych w zarządzeniu poradni:]

14. W przypadku udzielania świadczeniobiorcom do ukończenia 3. roku życia świadczeń w poradniach specjalistycznych [.] – wartość rozliczanego świadczenia ulega skorygowaniu z zastosowaniem współczynnika 1,5.

15. W przypadku udzielania świadczeniobiorcom w wieku od 4. roku życia do ukończenia 18. roku życia świadczeń w poradniach specjalistycznych [.] – wartość rozliczanego świadczenia ulega skorygowaniu z zastosowaniem współczynnika 1,2.

16. W przypadku udzielania świadczeniobiorcom powyżej 18. roku życia świadczeń pierwszorazowych w zakresach: alergologii, endokrynologii, kardiologii i neurologii wartość rozliczanego świadczenia ulega skorygowaniu z zastosowaniem współczynnika 1,4.”;

~Zarządzenie Nr 64/2018/DSOZ 

a potem:

ulega skorygowaniu z zastosowaniem współczynnika 1,2, pod warunkiem spełnienia jednocześnie następujących warunków:

1) średni czas oczekiwania [.] uległ skróceniu o nie mniej niż 20%, w stosunku do średniego czasu oczekiwania z okresu sprawozdawczego poprzedzającego bezpośrednio dany okres sprawozdawczy [.];

2) liczba osób skreślonych [.] z powodu wykonania świadczenia [.] jest większa niż [.] w okresie sprawozdawczym bezpośrednio poprzedzającym dany okres sprawozdawczy.

~ Zarządzenie Nr 94/2018/DSOZ 

Powyższe zapisy pozwalają świadczeniodawcy za przyjmowanie niektórych pacjentów, wskazanych przez NFZ, uzyskać więcej pieniędzy. NFZ oczekuje, że świadczeniodawcy będą więc skupiać się na leczeniu tych, a nie innych i spodziewa się, że przyniesie to korzyść wszystkim: świadczeniodawcom i pacjentom (zarówno tym, jak i tamtym). To dość oryginalne podejście do leczenia, prawda?

Ale o co chodzi?

Obietnice skrócenia kolejek okazują się nierealne. Coś jednak trzeba robić. Te problemy wymagają dalszych działań motywujących świadczeniodawców do poprawy zarządzania listami oczekujących (Ocena Skutków Regulacji czyli OSR do 94/2018).

Wspomniane powyżej zwiększenie dostępności polega właśnie na szczególnym premiowaniu niektórych wizyt w wybranych poradniach i grupach wiekowych. Tam, gdzie kolejki są największe nastąpić ma zwiększenie liczby szybko przyjmowanych i diagnozowanych w trybie ambulatoryjnym pacjentów pierwszorazowych. Dodatkowym efektem ma być uniknięcie zbędnych hospitalizacji diagnostycznych.

Jakie kryterium ewaluacji zostanie zastosowane w przypadku argumentu: premiowanie podmiotów leczniczych, które udzielają ambulatoryjnych świadczeń dla najmłodszych pacjentów kompleksowo i na najwyższym poziomie – nie wiem, bo poziomu świadczeń nijak się zweryfikować nie da wskaźnikiem skrócenia kolejki (zakładając, że nastąpi).

NFZ się dziwi

Projekt zarządzenia Prezesa NFZ został przedstawiony do zaopiniowania właściwym podmiotom: konsultantom krajowym, samorządom zawodowym i reprezentatywnym organizacjom świadczeniodawców. Wskazali oni, że skutecznie skrócić czasy oczekiwania można przede wszystkim poprzez radykalne zwiększenie zatrudnienia specjalistów.

Tymczasem NFZ od dłuższego czasu podejmuje różne kroki w celu zwiększenia dostępności do świadczeń w ramach specjalistyki ambulatoryjnej, jednak dotychczas nie przyniosły one oczekiwanych efektów (OSR do 94/2018).

Według mnie NFZ zrobił nawet krok wstecz, zdejmując obowiązek spełnienia wymagań harmonogramu pracy w poradniach objętych umową podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej:

§ 10. 1. Czas pracy poradni przyszpitalnej obejmuje co najmniej 3 dni w tygodniu, w wymiarze nie mniejszym niż 12 godzin tygodniowo (łącznie).

2. Przez czas pracy poradni przyszpitalnej rozumie się czas pracy lekarza, logopedy lub ortoptysty, udzielającego świadczeń.

~ Zarządzenie Nr 69/2017/DSOZ 

Z tekstu wynika, że zwalnia się z obowiązku pracy poradni przynajmniej przez jeden dzień w tygodniu po południu czyli w godzinach 14 – 18.

Wcześniej nie było lepiej: NFZ wymagał deklaracji określonego minimum czasu pracy poradni dla uzyskania kontraktowania, dając takie limity refundacji świadczeń, że wystarczyła 1/4 tego minimum, by przekroczyć ów limit. Może to skomplikowałem. Przykładowo: NFZ daje tyle pieniędzy, by zrefundować średnio nie więcej niż 40 pacjentów w tygodniu, ale poradnia ma działać 20 godzin. Brak szacunku zarówno dla lekarzy jak i pacjentów odbija się teraz niezdrowymi przyzwyczajeniami: poradnia czynna od 8, lekarz zjawia się dopiero o 10.  Kolejka rośnie.

Z drugiej strony: jaką korzyść osiąga świadczeniodawca tym, że zmniejszy kolejkę do swojej poradni? I jak ma ją zmniejszyć? Ludzie wciąż chorują. Punkt umowy dla pacjentów pierwszorazowych nie jest objęty limitem. Jeżeli lekarz przyjmie więcej pacjentów, niż zmieści w refundacji umowy, NFZ zwiększy limit. Oczywiście, jeżeli nie jest w sieci szpitali, bo tam obowiązuje ryczałt, a punkty na kolejny okres obliczane są w sposób niezwykle skomplikowany. Załóżmy jednak, że świadczeniodawca zechce skrócić kolejki oczekujących…

Ciaśniej, proszę! Ciaśniej!

Punkt wyjścia jest wciąż taki sam: co można zrobić przy niezmiennej liczbie specjalistów i nierosnącym czasie pracy poradni z niemalejącą liczbą pacjentów? NFZ żąda równego traktowania wszystkich, ale za niektórych lepiej zapłaci. Furtka jest: NFZ nie interesuje się pacjentami, którzy zgłaszają się po raz kolejny? Pozbądźmy się ich. Niech przyjdą za rok. Albo za dwa. Najlepiej wcale. Zostawmy więcej miejsca dla pierwszorazowych. Jeśli płaci lepiej za młodsze grupy wiekowe, to dorosłych przestawić trzeba dalej.

Generalnie jednak rozwiązanie jest proste: nie zmieniając nic, przyjmować szybciej. Zamiast dziesięciu pacjentów na godzinę – dwudziestu! Cokolwiek jakość usług spadnie, ale tego nikt nie premiuje.

Grzęźniemy w iluzji, bo nadal cały bój toczy się jedynie o pacjentów pierwszorazowych. Ci zdiagnozowani, którym już wiemy, co dolega, nie są kontrolowani pod kątem czasu oczekiwania na kolejne wizyty. Wielu pacjentów kolejka nie dotyczy, ale i oni wypełniają czas pracy lekarza. Dodanie przywileju osobom z niepełnosprawnością w stopniu znacznym do świadczeń poza kolejką również wpłynie iluzorycznie na zmniejszenie liczby osób oczekujących. Już ich nie bierzemy pod uwagę.

Można jeszcze skrócić kolejkę na SOR! Sukces przynajmniej medialny, bo kolejka oczekiwania na SOR to całkowita fikcja. Już o tym pisałem. A gdyby ktoś miał pretensje, to spodziewane efekty pojawią się dopiero za kilka lat.

Do tego czasu coś wymyślimy…

 

 

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii AOS, kolejki oczekujących, NFZ i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s