komputer z ziemniaka

Analizując ostatnio ustawę o leczeniu niepłodności, że zdziwieniem stwierdziłem, że Minister z troską pochyla się przy okazji nad hybrydą i chimerą. Co to ma wspólnego z niepłodnością? Nic. Odniesienie się do hybrydy i chimery jest słuszne w przypadku analizy zasad eksperymentu medycznego, ale nie niepłodności. Skoro Ministrowi można nie na temat, to i ja mogę. Dziś: nie na temat.

Nieraz się słyszy, że mówienie do paprotek wspomaga ich wzrost. Moja babcia zazwyczaj mówiła do ziemniaków podczas obierania: wtedy nie ciemnieją.

Oto pierwszy z ciekawszych fragmentów wywiadu z prof. Stanisławem Karpińskim, genetykiem i fizjologiem molekularnym roślin:

Prof. Stanisław Karpiński: Rośliny mają zdolności komunikacyjne i obliczeniowe, o jakich nam się nie śniło. I komunikują się nie tylko za pośrednictwem sygnałów chemicznych – już Darwin opisywał u roślin sygnały elektrochemiczne, co potem potwierdzili naukowcy z Rosji, Niemiec i Wielkiej Brytanii.

Rosja, jak wiemy przoduje w wielu istotnych innowacyjnych dziedzinach. Mój zachwyt wzbudził ostatnio Instytut Lingwistyczny Genetyki Falowej (to nie jest żart).

– Ale zdolność do przesyłania sygnałów to jeszcze nie inteligencja.
– Tak, ale ja i mój zespół odkryliśmy i udowodniliśmy, że rośliny przekazują informację o natężeniu światła i o jego składzie spektralnym („barwie”) za pomocą tych sygnałów, zapamiętują i wykorzystują tę informację nawet wiele dni później. Podobnie, jak my pamiętamy słoneczny urlop czy lato.

Ludzie zapamiętują informacje w podobny sposób. Ciało człowieka za pomocą opalenizny skóry pamięta bardziej słoneczny okres, a za pomocą tłuszczu okresy zimne o małej aktywności ruchowej. W podobny sposób ciało doskonale zapamiętuje długotrwałe okresy niedoboru witamin lub nadmiaru metali ciężkich w pożywieniu.

Oświetlone promieniami słonecznymi liście przesyłają sygnały do pozostałych, informując je, do jakiej sytuacji muszą się przygotować. Poza tym, korzystając z nadmiaru zaabsorbowanej energii słonecznej, roślina precyzyjnie reguluje, jaka część pochłoniętej energii ze światła będzie wykorzystana na wzrost i plonowanie, ile zostanie wypromieniowane w postaci fluorescencji, a ile w postaci ciepła.

Tak, od dawna przypuszczaliśmy, że rośliny są organizmami stałocieplnymi i mają zdolność regulacji energetycznej. Ludzie również planują, ile wody zmagazynować, a ile wypocić czy wysikać.

Rośliny wykształciły zdolność przeliczania energii zaabsorbowanych fotonów (światła) i przetwarzania tej informacji na określone procesy fizjologiczne przy pomocy sygnałów elektrochemicznych.

rzodkiewka po prawe nie radzi sobie z całką oznaczoną w funkcji czasu, gdzie obszarem całkowania jest pewna powierzchnia

Rzodkiewka (Raphanus sativus var. sativus): osobnik po prawej stronie nie radzi sobie z całką oznaczoną w funkcji czasu, gdzie obszarem jest zadana powierzchnia. Tak mniej więcej wyglądałem na studiach.

Ludzie zdolność przeliczania energii zaabsorbowanych fotonów nabywają dopiero na drugim roku studiów technicznych. Nie poradziliby sobie jako dąb szypułkowy (Quercus robur L.).

-Jeśli porcja światła rośnie ponad miarę, zacienione liście też o tym wiedzą i szykują się na niebezpieczeństwo. Co więcej, okazuje się, że każdy liść “podejmuje niezależnie decyzję”, ile światła się pozbyć. Niczego się tu nie narzuca z góry, poszczególne liście wybierają własną strategię.

I dalej:

– Rośliny precyzyjnie wyliczają wydatki? Mierzą siły na zamiary? Mamy to rozumieć dosłownie, czy to pewna metafora?

– To absolutnie nie jest metafora! Wykazaliśmy bardzo dokładnie, jakich używają algorytmów, potwierdziliśmy to doświadczalnie.

– Używa pan w stosunku do roślin nietypowych terminów: algorytmy, obliczenia. Porównuje pan chloroplasty do tranzystorów, a komórki lub całe rośliny – do sieci neuronowych i sieci komputerów.

– Bo to w dużym stopniu uprawnione. To, że układy fotosystemów w chloroplastach funkcjonują jak tranzystory, jest dobrym porównaniem. I to jeszcze z układem regulacji prądu przepływającego między jednym półprzewodnikiem a drugim. Każdy fotosystem zamienia informację kwantową (zaabsorbowane fotony) na informację analogową (sygnały elektrochemiczne). A przecież w pojedynczym chloroplaście mamy tysiące fotosystemów, a w komórce roślinnej może być kilkadziesiąt chloroplastów, które są połączone siecią membran ze sobą, z jądrem i innymi strukturami komórkowymi. Już więc sama pojedyncza komórka posiada niesamowitą sieć połączeń i ma wielkie możliwości komunikacyjne i obliczeniowe.

Myśl o tym, że rośliny myślą jest rewolucją w naszym myśleniu.

Myśl o tym, że drzewo nie jest drzewem, ale skupiskiem niezależnie podejmujących decyzję liści daje podstawy do obalenia dominacji drzewa nad liściem. Mam wrażenie, że moje włosy również niezależnie podejmują decyzję, gdzie rosnąć gęściej, a gdzie rzadziej i ja mam na to coraz mniejszy wpływ.

Amerykański kryminolog Clive Backster podłączył do wykrywacza kłamstw dracenę. Nieopodal, nad naczyniem z wrzącą wodą umieścił deseczkę, która obracała się w losowo wybranym przez komputer momencie. Eksperymentator nie miał na to żadnego wpływu. Na deseczce kładł żywe krewetki. Kiedy w wybranej przez komputer chwili deseczka obracała się, krewetka spadała do wrzątku i ginęła. Za każdym razem wykrywacz kłamstw odnotowywał gwałtowną reakcję rośliny.

Dracena prawdę ci powie: nie pochylaj się nad wrzątkiem, gdy coś do niego wrzucasz. Empatia draceny wobec krewetki jest niewątpliwie większa niż empatia eksperymentatora. Ciekaw jestem co rejestruje dracena, gdy urywa się liść innej dracenie…

– Niektórzy hodowcy są zdania, że reagują one na mowę, czyli słyszą, dzięki czemu szybciej rosną. Naukowcy z University of Western Australia przeprowadzili pod tym kątem serię badań.
Eksperyment zorganizowano, wykorzystując nasiona papryczki chili, które umiejscowiono w okolicy fenkułu włoskiego, który wydziela do gleby i powietrza związki chemiczne, przyczyniające się do spowalniania wzrostu innych roślin. Papryczki zaczęły rosnąć szybciej dopiero, gdy fenkuł został szczelnie zamknięty.

Na tej podstawie wysnuto wniosek, że rośliny odbierały od fenkułu jakieś dźwięki, sygnały. Badania będą kontynuowane. Jednak już teraz można zaryzykować stwierdzenie, że skoro reagują na dotyk i wydają dźwięki, to muszą też je słyszeć, gdyż oba zmysły działają na podobnych zasadach.

Od dawna podejrzewałem, że skoro drzewa skrzypią, to muszą też słyszeć. Jeśli się okaże, że reagują też na promienie RTG oraz pole magnetyczne, to wskoczą wyżej od nas na drabinę ewolucji! Jedyna szansa dla ludzkości to zjeść te mądrzejsze. Kamienie są mniej wrażliwe od roślin, reagują dopiero na ultradźwięki (czyli słyszą) i rozpadają się. Metodę stymulacji słuchu kamieni zazwyczaj określa się jako Litotrypsja i powinien wykonać ją doświadczony urolog.

„W marcu 2011 w sali Cadogan Hall w Londynie odbył się niezwykły koncert. Królewska Orkiestra Filharmoniczna pod dyrekcją Beniamina Pope zagrała koncert dla (…) 100 różnych gatunków przedstawicieli flory. (…) Wszak reagują one fizjologicznie na światło, temperaturę, dotyk i wibracje, dlaczego nie miałyby tego robić w odpowiedzi na dźwięk

Benjamin_Pope.jpg
Tak! To on! Benjamin Pope (nie mylić z Pope Benjamin [590 – 661]), dyrygent orkiestry, odważył się w końcu wyznać: Byłem cały czas spięty z powodu geranium w trzecim rzędzie. Już przy drugim utworze upuściło listek. Poza tym nie jestem przyzwyczajony do publicznych występów bez braw. To takie żenujące, powinni je nauczyć klaskać. „Dostać z liścia” zyskałoby nowe znaczenie.

Te hipotezy badawcze intrygują biologów na całym świecie. Dr Mi-Jeong Jeong (Korea) przeprowadza eksperymenty poświęcone wpływowi dźwięków na geny roślin. Gdy odgrywano pojedyncze nuty, w roślinach ryżu pojawiła się ponoć [ukłony dla autora tekstu, piękny staropolski kwantyfikator sceptycyzmu] reakcja w dwóch genach reagujących na światło. Była silniejsza przy wyższych dźwiękach i słabła wraz z obniżeniem tonacji.

Dr Jeong nie zatrudniła muzyków do odgrywania nut, ale określenie”odgrywać nuty” brzmi dużo lepiej niż „generować dźwięk o częstotliwości 125 Hz” i dużo więcej sugeruje (The sounds produced between the frequencies of 125 hertz and 250 hertz made plants of the genes — ‚rbcS’ and ‚Ald’ — increasingly active. On the other hand, sound waves of 50 hertz reduced their activity )

„Największy wzrost zanotowano przy muzyce łagodnej, większy nawet od ciszy, rośliny słuchające Led Zeppelin i Vanilla Fudge obumarły w okresie ok. miesiąca”.

Pamiętam jeszcze moje begonie w domu rodziców. Nie potwierdzam powyższych rewelacji.

Problemu z uczuciami roślin nie można jednak lekceważyć. Już teraz słychać oburzenie wobec amatorów sałatek z kiełkami zbóż. Ingerencja GMO w uprawy może się na nas zemścić w sposób nieoczekiwany: thriller Krwiożercze marchewki – okaże się rzeczywistością…




Profesor Stanisław Karpiński ma sposób na prześmiewców. W wywiadzie stosuje sprytny wybieg, dzięki któremu każdy, kto go zaatakuje, potwierdzi tylko jego tezę:

„(…) Fundamentem jest myśl, pomysł i publikacja. Na szczęście, jeśli dojdzie się do określonego „momentu publikacyjnego”, ogłosi się wystarczająco wiele dobrych prac, to już nikt z ludzi takiego naukowca nie ruszy, choćby był nie wiadomo jak ekstrawagancki. To jak ucieczka w hiperprzestrzeń.
Pan już osiągnął ten moment?
– Dzieje się to teraz. Czuję, że dochodzę do momentu, gdy jestem poza zasięgiem wielu moich przeciwników.”

Jesteśmy więc o krok od zbudowania kwantowego komputera z ziemniaka. Jest z tego podwójna korzyść, bo jeśli się taki komputer przegrzeje i upiecze mu się skrobiowy procesor, to warto mieć pod ręką masełko i odrobinę soli.

Ten wpis został opublikowany w kategorii absurdy, alternatywnie, po godzinach. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „komputer z ziemniaka

  1. Aghatos888 pisze:

    Można się z tego śmiać, ale od kilku miesięcy sama poznaję wyjątkową inteligencję roślin. Przykład z ostatnich kilku tygodni: zasadziłam sobie 5 pestek liczi, upłynęło sporo czasu i nic nie kiełkowało. Zdenerwowałam się i nagadałam im, że jeżeli nic nie wykiełkuje to pójdą na śmietnik. W ciągu 3 dni od tej kłótni zaczęły kiełkować i teraz rosną jak burza :-). A mój fiołek afrykański wrócił do pełni sił, gdy znalazłam dla niego towarzystwo innej rośliny. Generalnie dużo mówię do roślin, które mam w mieszkaniu i ludzie wciąż się dziwią, że wszystko rośnie jak na drożdżach. Wiem, że wielu ludziom jest to nie na rękę, ale człowiek wcale nie jest taki jedyny, inteligentny i empatyczny na tym świecie.

    Polubienie

    • darjusz pisze:

      Oj, wiem. Nie wszystko jeszcze odkryto, ale są tacy, co wg mnie świrują. Zabieradz fiołka do filharmonii?

      Polubienie

      • Aghatos888 pisze:

        Aż tak to nie… Ale dbam o jego komfort pobytu u mnie.

        Polubienie

      • darjusz pisze:

        Słusznie. Ciekaw jestem dalszyxh losów tych kwiatów z koncertu. Wg mnie to taka tania hucpa, wątpię, czy roślinność rzeczywiście skorzystała.

        Polubienie

      • Aghatos888 pisze:

        Snucie takich teorii wiąże się z niebezpieczeństwem powstania „sekt żywieniowych”. Znajdą się za chwilę ludzie, którzy stwierdzą, że nie możemy jeść nawet owoców i warzyw z powodu ich ukrytej inteligencji i empatii. W związku z tym nie obawiałabym się tak zwolenników filharmonii dla roślin, jak tych, co będą wywoływać w nas poczucie winy przy chrupaniu marchewki…

        Polubienie

  2. xpil pisze:

    W końcu, k*wa, ktoś w tej całej blogosferze wziął się za porządną naukę, a nie tylko jakieś hipotezy Riemanna czy wojenki na Insta. Szacun!

    (Apropos „skoro drzewa skrzypią, to muszą też słyszeć” – bardzo cenna uwaga. Gdybym tego nie przeczytał, nie zrozumiałbym, że naoliwienie skrzypiących drzwi pozbawia je automatycznie sluchu)

    Polubienie

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s