Pan nie wie, że w poniedziałek nie wydajemy?

Władza jest trochę jak kawa i papierosy. Smakuje, prezentujesz się z nią chyba lepiej, ale nawet nie zauważasz, kiedy żółkną ci zęby i paznokcie, jeśli nie dbasz o umiar.
A może raczej jak wódka? Bo uderza do głowy tym, co nie mają pokory…

Pomieszczenia Działu Statystyki to jedno wielkie nieporozumienie. Ciemny korytarz wpuści cię do ślepego pokoju z drukarkami i stertami dokumentów, a dalej do kuchni, gdzie na lodówce gromadzi się stary chleb. Ktoś go potem zabierze dla kur. Z prawej strony jest duże pomieszczenie biurowe, wprawdzie z oknami, ale bez klimatyzacji i wentylacji. Tylko kibel ma wentylację. Kwiaty doniczkowe wymienia się od czasu do czasu, bo nie wiadomo dlaczego, ale nie chcą rosnąć. Albo gniją albo usychają. Stare doniczki z ziemią stoją pod lodówką. Kto przychodzi pierwszy, wietrzy pokój i puszcza wodę w kuchni na jakieś dziesięć minut. Bo tu zła woda się robi przez noc.

Pracuje tu obok siebie sześć kobiet w wieku coraz bardziej nieuchronnie emerytalnym. Nieważne, co robią. Niewątpliwie pracują. Praca biurowa ma tę zaletę, że można rozmawiać z przerwami co najwyżej na kawę. O wszystkim. Uwierzcie mi, że sześć kobiet potrafi rozmawiać o wszystkim. W tym miejscu można też odebrać kopię dokumentacji medycznej za zgodność z oryginałem. Od tego jest jedna pani. Od wtorku do czwartku, między 11 a 14. Wiele osób nie ma o tym pojęcia. A powinni. Początkowo nie było to zbyt uciążliwe. Przychodzili, dziwili się, przepraszali. Niektórzy dostawali to, po co przyszli, inni nie.

Irytacja narastała w sposób prawie niedostrzegalny. Ludzi zjawiało się często całkiem sporo poza godzinami wydawania dokumentacji. Z nadejściem lata stało się to jeszcze bardziej męczące. Z powodu braku wentylacji okna były często otwarte. Osoby wchodzące do działu nie zamykały drzwi. Zrywał się nieprzyjemny przeciąg. W wąskim korytarzu nie ustawiono krzeseł. Czekały więc i słuchały przez uchylone drzwi kobiecych opowieści o wszystkim.

Chociaż każdy przychodził we własnej sprawie i raczej tylko raz, zaczęto ich traktować jak zorganizowaną grupę osób komunikujących się ze sobą i współdziałających. Grupę niewychowaną, roszczeniową i uciążliwą.

Czy oni nigdy się nie nauczą? Nie umieją czytać, że dziś nie wydajemy?

Ale bardzo proszę drzwi zamykać!

Proszę sobie przeczytać! Przed wejściem jest informacja o godzinach wydawania dokumentacji!

Dopiero od jedenastej. Proszę czekać.

Ale dziś jest poniedziałek, proszę pana. Dziś nie wydajemy dokumentacji.

Pewnie! Może powinnyśmy się nimi zajmować 24 godziny na dobę!

Myślą, że my tu się niczym innym nie zajmujemy?

A jak pani idzie do urzędu, to nie sprawdza, kiedy jest czynny?

Problem w tym, że dział był czynny. Jeśli ktoś potrafił ładnie prosić, dostawał papiery pomimo niewczasu. Jeśli petent dobrze wchodził w swoją rolę mógł liczyć na akt łaski. Ci, którym brakowało pewności, przepraszali i wychodzili z niczym.

Z każdym kolejnym klientem, który zjawiał się nie w porę, słyszałem ledwie dostrzegalne zmiany w intonacji, głosy były coraz silniejsze, coraz bardziej pewne i kategoryczne. Władcze. Panie wspierały się wzajemnie w obronie słusznych zasad. Trzeba się trzymać razem. Inaczej wlazą nam na głowy. Co oni sobie myślą! Przecież tu się pracuje!

Dlaczego tak się dzieje? Czy one po tylu latach pracy mają wrażenie, że są marginesem społeczeństwa? Że słowo urzędnik oznacza zawód gorszy niż zamiatacza ulic? Czy mają jakieś deficyty poczucia wartości? Czy mają wrażenie, że pracują na negatywny obraz urzędnika?

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii absurdy, po godzinach. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s