to pijak! ja go znam!

Jak się zapewne domyślacie, tematem przewodnim tego wpisu jest profesjonalizm.

Gdy moje poglądy zaczynały się mijać ze światopoglądem współpracowników, a zwłaszcza kierownictwa, gdy moje działania bywały uznawane za zdradę, słyszałem takie słowa, jak lojalność (domyślnie bezwarunkowa) i autorytet (domyślnie niepodważalny). Te dwa atrybuty wydawały się być przez kierownictwo nie nabyte właściwym działaniem, ale przyrodzone i naturalnie aksjomatyczne. Bezdyskusyjne.

Wszystko rozumiałem inaczej. Profesjonalizm też. Nie jestem w stanie podać przykładów profesjonalizmu. Zebrawszy swe doświadczenia, mogę tylko opisać profesjonalizm poprzez zaprzeczenia.

Rysa na tym gmachu ideałów pojawiła się wiele lat temu po usłyszeniu pewnego komentarza, ale o tej sytuacji nie opowiem. Nie warto. Od tej pory było tylko gorzej. Byłem coraz bardziej świadomy i coraz bardziej wyczulony na pewne sprawy. Z tego powodu zacząłem być wredny. Złośliwy. Moją jedyną bronią, było argumentowanie ad absurdum. Włączałem się do tych idiotycznych dyskusji, proponując działania jeszcze bardziej skrajne, bardziej radykalne, bardziej bezwzględne niż słyszałem. Próbowałem napompować świętoszkowatość, nieomylność, prawomyślność, dogmatyczność do granic możliwości. Tak jest! Pijaków i nierobów – do kamieniołomów. Do gazu. Dlaczego mamy pracować na ich zasiłki? My! Tacy szlachetni i praworządni. Miłujący prawo i sprawiedliwość.

Jednocześnie czułem wściekłość wobec milczących w tej dyskusji. Milczenie jak przyzwolenie. Wolno ci kopać kogoś w mojej obecności. To było toksyczne. Czułem się, jakbym wpadł do szamba. Bałem się, że drwiąc z nich, stanę się wobec nich taki jak oni wobec klientów tego działu. Dziś wiem, że nie tędy droga.

Bądźcie świadomi, bądźcie uważni w swojej pracy. Nie dajcie się sprowokować. Nie pozwólcie sobie wmówić, że coś można, jeśli nikt niepowołany nie widzi lub nie słyszy. Bo kiedyś pacjent, zamiast zamknąć drzwi, kucnie, by zawiązać sznurówkę, zatrzyma się przy otwartym oknie, wróci, bo zapomniał zapytać. I zwymyśla was wszystkich, winnych i niewinnych. Bo dla niego nie ma tu niewinnych. Więc nie wyrokujcie o ich życiu i ich decyzjach.

Tak. Tekst w tytule nie jest fikcją. Taki komentarz nie wydarzył się jednorazowo.

Odejście stamtąd to nie była jedyna możliwość. Na pewno jedna z lepszych…

Ten wpis został opublikowany w kategorii po godzinach. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s