w drodze do pracy

dużo znaków specjalnych jako nienachalna próba dania do zrozumienia, że…

@#$^&(^&&@#%$^&*#!!!

Rano wsiadam do autobusu. Niektóre plecy znam z widzenia już dość dobrze. Zwykle wsiadam jako ostatni. Nieśmiały jestem. Delikatnie i niewerbalnie dałem do zrozumienia najbliższym plecom, że potrzeba jeszcze jakieś pół metra, aby drzwi mogły się zamknąć. To leży w naszym wspólnym interesie. Argument poskutkował.

Autobus to dobre pole do badań socjologicznych, bo tzw. przestrzeń prywatna staje się hipotezą lub pojęciem umownym, można testować różne sytuacje skrajne i ekstremalne. Ale ja chciałem tylko dojechać.

Indolencja to to samo co inercja

…tylko miejsce przyłożenia nieco inne. Wektor to jednak wektor. Zazwyczaj ze zwrotem przeciwnym do wektora działania. Poczekałem cierpliwie, aż ukonstytuuje się jakiś tymczasowy stan równowagi. Tu niestety załamuje się prawo entropii i dążenia do osiągnięcia najniższego stanu energetycznego. Jakieś inne subtelne prawa zaczynają dominować. Stoję przy drzwiach. Jestem wysoki, więc mogę ocenić sytuację. W sekcji krzeseł z przodu dwa wolne miejsca. Wciąż nikt nie siada. Czas mija. Dojeżdżamy do kolejnego przystanku i ktoś delikatnie i niewerbalnie daje moim plecom do zrozumienia, że potrzeba jeszcze jakieś pół metra, aby drzwi mogły się zamknąć. Zmniejszam swoją objętość. Irytacja rośnie. %^&$%! Nikt się nie przesuwa. Nikt nie siada. Jedziemy. %^&^&(!@##$%

Nikt nie lubi być pouczany

Dwa miejsca wciąż puste. Dobrze wychowana młodzież licealna, demograficznie tu dominująca, stoi. Mężczyźni w wieku produkcyjnym stoją. Szarmanccy jak zwykle. Kultura, panie! Kto pierwszy usiądzie, ten nadszarpnie sobie wizerunek. Żadnego staruszka, kobiety w ciąży, znikąd ratunku. #$^%^&&*^&*$@#! Zresztą, kiedyś dziadek, któremu ustąpił ktoś miejsca, odpowiedział, że jest jeszcze za młody. Pewnie w piśmie z ZUS-u przeczytał.
– Przepraszam, ale gdyby ktoś usiadł na tych wolnych miejscach, to my przy drzwiach mielibyśmy więcej miejsca.
Rzadko publicznie zabieram głos. To trzeba umieć. Gdybym zaczął się awanturować na samym początku, może by to coś dało. Teraz jest za późno. Substancja krzepnie. Teraz, gdy każdy przejechał już co najmniej jeden przystanek, demonstrując swój dosłownie stoicki światopogląd, nie wypada zmieniać zdania, bo ktoś tak chce. Jeden z mężczyzn (samiec beta) usiadł. Drugi z uwieszonych nad wolnymi miejscami, jednak alfa, myślą, mową, uczynkiem i zaniechaniem oraz uprzejmym uśmiechem zaprosił mnie na to miejsce. Lubię ludzi z absurdalnym poczuciem humoru. Bez umiejętności lewitacji to się nie uda, a ja nawet nie jestem początkujący. W ciasnym przejściu około 10 osób. *!@#&… Pan pozostał stojący i uprzejmy. Reszta milczała, bez wysiłku eliminując mnie ze swej świadomości.

Należy komunikować precyzyjnie

Co z tego, że jeden usiadł? Zrobiło się wprawdzie luźniej, ale tam, a nie tu! !@#@#$ Nie poprosiłem, aby pozostali przesunęli się o ile to możliwe, rozkładając się bardziej równomiernie w przestrzeni. Nie można od razu zakładać, że są idiotami – to po prostu prawo inercji. @#$! Oglądali więc beznamiętnie widoki za oknem, pomimo, że swoją postacią powinienem był niektórym skutecznie je zasłaniać. Potrafią po prostu widzieć wskroś. Każdy zachował autonomię, niepodległość i suwerenność. Jesteśmy wielkim narodem, pomyślałem z dumą.

Nadchodzi refleksja

Wiem, że scenki autobusowe kopiują się w nieskończoność. Wysiadamy do biur i szkół zachowując niezmienną senność uwagi. Dlaczego próbując wychowywać społeczeństwo – przecież wyłącznie w swoim własnym, egoistycznym interesie – mam wrażenie, ze jestem coraz bardziej upierdliwym zgredem?

I dlaczego uwaga w stylu: ale #$%^& ciasno dziś w tym %$^&&* busie! już mi nie wystarczy, by się skutecznie wywentylować?

Ten wpis został opublikowany w kategorii po godzinach, z ukosa. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „w drodze do pracy

  1. Sotona pisze:

    O, a nie było czasem jeszcze równouprawnionych torebek, które zajmowały miejsca? Tu gdzie mieszkam notorycznym zachowaniem wielu pań jest układanie torebusi na miejscu obok. Zupełnie tak, jakby ten kawał ekoskóry był żywym „Lujem Vitonem” czy innym lidlowskim „Wisienem” z biletem ulgowym na miejsca siedzące.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Caffe pisze:

    Może już Ci nie wystarcza taka wentylacja, bo jako człowiek, którego nie dotyczy indolencja, a tylko czasem inercja lub entropia, potrzebujesz nowych wrażeń, tj. nowych związków frazeologicznych, które w sposób nienachalny, za to niezwykle skuteczny zastąpią klasyczne znaki przekazujące (całkiem naturalne w zapchanym autobusie), negatywne emocje. Może nawet dostaniesz nagrodę za stworzenie słowa/frazeologizmu roku? Nie będzie to, najmodniejsza obecnie, kategoria „młodzieżowe”, ale przecież nikt się nie będzie czepiać:-)

    Polubienie

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s