homo digitus

Człowiek z e-inteligencją i empatią cyfrową. Co powstrzymuje cyfryzację i e-postęp?

Moja biurowa koleżanka (już nie), której echo westchnień nad zepsuciem tego świata słyszę do dzisiaj, zwykła mawiać: pokolenie musi minąć, żeby coś tu się zmieniło! Zastanawiałem się wtedy, które pokolenie ma na myśli, skoro sama jest już emerytką. Ona nadal tam pracuje, ja już nie, więc zagadka rozwikłana!

Rozmawiając z pracownikami szpitala i przychodni, odkrywam ich znużenie ilością informacji wymaganych do wpisywania w komputery. Czasem próbuję się dowiedzieć, na czym polegają trudności. Czasem pokazuję różne skróty i sposoby na łatwiejsze wyszukiwanie danych lub ich wprowadzanie. Staram się też uświadamiać, że cokolwiek włożymy do komputera, możemy wyciągnąć z powrotem wzdłuż i w poprzek, by roczne, miesięczne i niespodziewane zestawienia robiły się same. Uparcie wmawiam im, że po to są komputery, żeby pracę ułatwić, a nie utrudniać i mam nadzieję, że kiedyś sam w to uwierzę.

Po tylu latach pracy negocjatora pomiędzy ludźmi a maszynami wiem jedno: w komputerze najbardziej zawodną, najczęściej psującą się częścią, najtrudniejszą do utrzymania w oczekiwanej lub choćby akceptowalnej sprawności jest człowiek. Odporny na algorytmy, niekompatybilny z logiką, niekonsekwentny, bez gwarancji powtarzalności tego samego wyniku w tak samo zadanych warunkach brzegowych. Uroczo i permanentnie infinitezymalny…

Problemem uniemożliwiającym stworzenie idealnego oprogramowania, łatwego w obsłudze, hiper ergonomicznego i intuicyjnego jest chyba to, że tworzą go ludzie, testują ludzie, a potem obsługują ludzie…

A jeszcze potem rozwijają i udoskonalają.

I naprawiają…

dwie godziny wybierałem obrazek. jak zwykle Vontrompka
ale nie ukrywam, że przez chwilę się zawahałem… Jarek Kozłowski

Ten wpis został opublikowany w kategorii po godzinach. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „homo digitus

  1. mrwebpack pisze:

    Oprogramowanie to dość skąplikowana materia. Najprościej widać to po krótkiej historii powiedzmy stron internetowych. Wiele wzorców zostało zaczerpniętych z gazet. Później ktoś doszedł do wniosku, że ekran może więcej niż papier więc pojawiały się rożne style. Sporo wody w rzekach upłynęło aż w ostatnich latach przy projektowaniu stron pojawiają się takie terminy jak użyteczność, dostępność czy doświadczenie użytkownika.

    Polubienie

    • darjusz pisze:

      No tak. I też każdy sobie coś skonstruuje według swoich możliwości i estetyki. Oglądałem wiele stron szpitali i chyba kilka z nich spełnia normy WCAG, określone przez ustawodawcę jako wymagane podczas udostępniania informacji przez podmioty administracji publicznej.

      Polubione przez 2 ludzi

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s