Interna czyli POZ stacjonarny

Rok COVIDu można nazwać rokiem chaosu. Pominę milczeniem zabarykadowanych lekarzy POZ, zryw patriotyczny w pamiętnym marcu 2020, gdy wszyscy rzucili się do chałupniczego szycia maseczek i drukowania przyłbic na domowych drukarkach 3D. Mało brakowało, by Rząd udał się na emigrację, ale akurat nie było dokąd.

Patrząc wstecz, trudno w to wszystko uwierzyć. Dziś, gdy czekam na decyzję o likwidacji oddziału COVID, mogę podsumować tę zbiorową histerię z punktu widzenia decyzji logistycznych i jej skutków na najniższym poziomie administracyjnym.

Zasuwaliśmy jak głupcy, składając w excelu raporty, w XXI wieku cofnięto nas o jakieś 20 lat sprawozdawczości, chociaż wcale nie poczułem się młodszy. Niezwykle idiotyczna decyzja o wykluczeniu świadczeń COVID z komunikacji XML nadal nie została wycofana w całości. Testy antygenowe składam w arkuszu. Po drugiej stronie, w oddziale wojewódzkim sprawdzają to i weryfikują z ogólnokrajową bazą danych EWP, którą zasilamy drugim kanałem.

Do urzędu wojewódzkiego sprawozdajemy, jak minister przykazał, co trzy godziny, raporty do bazy danych ELC (napisanej chyba przez studentów I roku na zaliczenie – ja bym im nie zaliczył). Ten sam raport wysyłamy codziennie w excelu, na szczęście nie co trzy godziny do tego samego urzędu wojewódzkiego oraz podobny, ale inny – do NFZ. Oni go sobie porównują, czy dostali to samo. Kto natomiast korzysta bezpośrednio z ELC – nie wiem, nie PRM. W dniach, gdy raportowaliśmy zajęte wszystkie łóżka – i tak nam przywozili pacjentów. Wprawdzie raportujemy jeszcze jeden raport, również do tego samego urzędu wojewódzkiego, tylko do innego pokoju, ale tamten to już chyba niczemu nie służy.

Na pomoc przybyło dzielne wojsko. Żołnierz dostał pokój współdzielony w dni robocze i na wyłączność w niedziele i święta. Komputer. Siedział tam jak kołek, by co trzy godziny zadzwonić na oddział i zapytać, co słychać. Pewnego dnia odwołano ich bez słowa, nawet drzwi wychodząc nie zamknęli na klucz. Ale dajemy sobie radę bez nich.

Przyznaję, dopóki wszystko było w excelu, nikt w NFZ nie odważył się weryfikować poprawności w stopniu większym, niż podstawowy. Mam wrażenie, że oni tam, w wojewódzkim oddziale, i tak dostali po dupie gorzej od nas. W końcu bez jednoznacznych wytycznych, każdy szpital robił po swojemu.

Byliśmy szpitalem II poziomu zabezpieczenia. Czym jest II poziom, dowiedziałem się dopiero niedawno. Do dziś uważam, że logistyka wzięła w łeb. Upewniłem się w chwili, gdy Dyrekcja poprosiła o wydrukowanie listy szpitali III poziomu w naszej okolicy z dokładnością do oddziału, którym dysponują. Nie ma takiej listy. Nie ma takiej bazy. Za pomocą ELC mogę dziś wyświetlić sobie tyle na temat III poziomu:

Trzy szpitale na podkarpacie. Sanok z jednym łóżkiem się nie liczy

I cholera wie, czy któryś z nich na ginekologii, jeśli w ogóle tam jest w trybie COVID, ma wolne miejsca czy nie. Albo chirurgii. Nawet pani w Telefonicznej Informacji Pacjenta NFZ nie miała takich informacji. Więc trafia do nas pacjent, który okazuje się SARS-pozytywny, ale ma kolkę nerkową. Powinniśmy go gdzieś odesłać, ale nikt nie wie, dokąd. Zostaje u nas. W końcu mamy tzw. łóżka covidowe. Problem w tym, że ma super saturację. Dostaniemy za niego grosze.

Mało tego, przyjmujemy pacjenta z innego szpitala. Klinicznego. Pacjent jest samodzielny, współpracujący, ma pozytywny wynik SARS i super saturację. Wymaga po prostu żywienia pozajelitowego. Codziennie przez trzy tygodnie. Porównuję koszty z zyskami dopiero po fakcie. Pójdziemy z torbami.

Moglibyśmy, logicznie rzecz biorąc, poprosić wojewodę o decyzję na kilka łóżek III poziomu, w końcu połowa pacjentów u nas ma SARS, ale nie ma COVID. Prosimy. Wojewoda odmawia. Dlaczego?

Interna to nie jest profil specjalistyczny. To coś jak POZ w trybie stacjonarnym. Nie ma takiej możliwości, by Oddział Chorób Wewnętrznych pracował w trybie III stopnia zabezpieczenia COVID.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Interna czyli POZ stacjonarny

  1. Supernova pisze:

    A wystarczyło żeby każdy pacjent nie miał super saturacji.

    Polubione przez 1 osoba

    • darjusz pisze:

      Wskaźnik rozliczenia bardzo arbitralny, niektórzy wyliczali średnią z dnia, inni… OK, milczę o nich. Najrozsądniejszym rozwiązaniem byłby TISS poza OIT dla oddziałów COVID, z wielopoziomową punktacją, rozliczaniem osocza, itp.

      Polubienie

Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s